Podobno nie ma nic lepszego od zrobienia sobie dobrej kawy lub herbaty i usadzenia swojego tyłka przed monitorem po ciężkim dniu czy nawet tygodniu pracy. Oczywiście wszystko do czasu, dlatego też przygotowałem dla Was listę rzeczy, które w internecie doprowadzają nas do płaczu, gorączki i pękania wrzodów na tyłku, a gałki oczne wypływają nam z oczodołów.
czwartek, 10 grudnia 2015
czwartek, 3 grudnia 2015
Polskie komedie romantyczne, czyli Listy do M 2
Polscy znawcy filmografii uwielbiają sobie troszeczkę popsioczyć na polskie filmy, zwłaszcza te nowe i hasztagowane, jako "#komedieromantyczne"
Nic dziwnego, bo jak dobrze wiemy prostym narodem jesteśmy, wiec rzadko wypuszczamy dramaty - bo zbyt ciężkie. Z kolei na wysoko budżetowe filmy z świetlnymi mieczami i smokami, które nie będą wyglądały jak w filmie o Wiedźminie, z Miśkiem Żebrowskim, pozwolić sobie nie możemy. Wiec co chwila spod naszych rąk wypływa masa komedii. A że niestety dobrej polskiej komedii nikt nie widział od dawien dawna, to czemu by tu dla urozmaicenia nie wpleść jakiegoś romantycznego wątku? Nawet jeśli nikogo nie rozśmieszy, to może ktoś będzie płakał ze wzruszenia, albo pójdzie do kina, bo aktor znany i przystojny.
Jako, że rzekomo sukcesem była romantyczno-świąteczna-komedia z super popularną obsadą, na która połowa z nas rzyga, to czemu by tak nie zrobić drugiej części?! Bo polscy twórcy mają tendencje do przedobrzania i jeżeli jakiś film ma choć małe predyspozycje i nie okazał się gniotem, to koniecznie trzeba nagrać kolejną część.
I oto mamy Listy do M 2, z tą jakże oryginalną nazwą, ale przecież nikt z nas nie mógł liczyć na "Listy do M: Przebudzenie mocy", wiec co ja się tam będę czepiał.
O dziwo (może niekoniecznie, bo ja tam jednak wiedziałem, że to się sprzeda) ludzie walili do kin drzwiami i oknami, tak, że mimo, iż od premiery minęło sporo czasu, to i tak musiałem
środa, 11 listopada 2015
Cujo Stephena Kinga. Potwór z szafy i zły pies, który nie chciał być złym psem.
"Stary Blue padł, i padł z takim fasonem,
że zadrżała ziemia w ogródku za domem,
Srebrny szpadel porwałem grób mu wykopałem
I spuściłem go tam na złotym łańcuchu,
Z każdym ogniwem wywołując jego imię w duchu:"
Do nogi, stary Blue, dobry piesku, przyjdź tu"
że zadrżała ziemia w ogródku za domem,
Srebrny szpadel porwałem grób mu wykopałem
I spuściłem go tam na złotym łańcuchu,
Z każdym ogniwem wywołując jego imię w duchu:"
Do nogi, stary Blue, dobry piesku, przyjdź tu"
- piosenka ludowa
Nabrałem ochoty na jakiś klasyk. Może nie koniecznie książkę, którą wszyscy już czytali i oglądali jej ekranizacje po osiem razy. Nabrałem ochoty na przeczytanie dzieła autora, któremu mógłbym zaufać i mieć gwarancje, że każde słowo, wychodzące spod jego ręki będzie kleiło się z drugim, na tyle, że trafi do mnie i odciśnie jakiś piętno. Sięgnąłem więc po Stephena Kinga.
piątek, 6 listopada 2015
Internecie, proszę, zmotywuj mnie!
Mógłbym zacząć od "każdy z nas ma taki dzień, kiedy nie chce mu się wychodzić z łóżka", ale pominę te kwestię, bo tak się składa, że ja miewam ten dzień praktycznie codziennie.
Wiec czego potrzebuje taki Kuba, by wygramolić się z wyra?
Motywacji! No, pewnie. Nie ma nic lepszego niż fakt, że musisz posprzątać, odrobić lekcje, napisać referat czy chociażby wyprowadzić psa, gdy na dworze jest -100°C. Aż chce się wstawać!
Także w moim przypadku nie ma co liczyć na motywację i musiałoby się chyba palić i walić bym w weekend opuścił swe legowisko przed jedenastą, ewentualnie musiałoby mi się bardzo chcieć siku - to też prawie jak koniec świata.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


